czwartek, 26 maja 2016

Moje własne M (2)

Podróż do Japonii nie jest łatwa. Ja przed swoją denerwowałam się tak bardzo, że nie spałam przed, a także w trakcie, czyli obyłam się bez snu przez 48h. Nawet jak wreszcie zostałam sama w hotelu i mogłam położyć się spać to moje ciało wciąż pozostawało w fazie permanentnego podniecenia i obudziłam się już po 8h. Mój japoński jeszcze nie był kontaktowy, więc uznałam, że z jakimkolwiek załatwianiem spraw jest lepiej poczekać na moją koleżankę, która była znacznie bardziej osłuchana niż ja. Wierzyłam, że jak pójdziemy razem to z każdym uda nam się dogadać. Minął jeden dzień, drugi. W momencie, gdy jej odpuścił jet lag, mnie złapał. Jednak w końcu poszłyśmy do Leopalace 21, żeby załatwiać moje mieszkanie.
Wcześniej za pośrednictwem Japonki, która mieszka w Shizuoce, a którą poprosiłam o wypytanie o szczegóły - zostałam zapewniona, że z wynajmem nie będzie problemu i powinno mi to zająć tydzień, więc na tyle wynajęłam pokój w hotelu. Nie przewidziałam, że ja sama przez pierwszy tydzień będę trochę jak zagubione dziecko, a trochę jak zombie ożywiony przez nekromantę partacza. Dlatego należy przygotować się na trudności i dać sobie zapas przynajmniej 2-3 tyg.
Punkt Leoplace 21 w Yaizu to małe biuro z trzema biurkami. Ja miałam szczęście trafić na najbardziej "progaijinową" pracownicę już za pierwszym podejściem. Pokazałam jej adres, jaki mnie interesował (dla ułatwienia miałam print screen z monitora na telefonie), pani przedstawiła mi szczegóły oferty, wszystko podliczyła, pochodziła i popytała... I doszła do wniosku, że możemy wszystko załatwić, ale potrzebny mi będzie japoński numer telefonu. Ucieszyłam się, bo jakby nie było załatwienie tej jednej rzeczy nie wyglądało mi na trudną. W Polsce wystarczy wejść do jakiegokolwiek kiosku i numer jest. Bałam się jakichś większych kłopotów. Jako, że wiedziałam już wcześniej, że w japońskiej telefonii komórkowej abonamenty zazwyczaj mają umowy dłuższe, niż rok to razem z moją przyjaciółką uznałyśmy, że poprosimy o pomoc jej chłopaka, który wcześniej rozglądał się za odpowiednimi ofertami. On mógł z nami pójść dopiero następnego dnia.
Z telefonem (aparat również pożyczyłam od niego za co bardzo mu dziękuję - 手伝ったり携帯電話を借りたりしてくれてありがとう :) skierowałyśmy się ponownie do biura nieruchomości.
I tam czekała na nas nieprzyjemna niespodzianka numer 1.
Otóż nagle okazało się, że do wynajęcia akurat tego mieszkania muszę posiadać przede wszystkim japoński adres zameldowania. Było to niewykonalne z dwóch powodów: nie mieszkałam dotąd w Japonii, więc skąd miałam go sobie wyczarować? i urząd w Yaizu był akurat zamknięty, więc nie mogłam się zameldować tego samego dnia. Pani, żeby rozwiązać problem tłumaczyła mi, że w ofercie Leopalace 21 są dwa typy mieszkań - do wynajęcia tego drugiego nie potrzebuję zameldowania. Mogłabym wynająć je na miesiąc, zameldować się tam i wtedy wynająć na rok już to właściwe. W czym tkwił haczyk? W cenie oczywiście. Wynajęcie na miesiąc kosztowałoby mnie ponad 50 tys yen, czyli 1/3 ceny, którą zapłaciłabym za to, które chciałam wynająć na rok. Nie było mnie stać na takie marnowanie gotówki. Dodam jeszcze, że ja za 151 tys yen miałam już opłacone z góry internet, ubezpieczenie, opłatę dla pośrednika oraz pierwsze 2 mc pobytu w mieszkaniu, czyli kolejna opłata za maj czekała mnie dopiero pod koniec kwietnia.
Super oferta, którą dostałam
W tej sytuacji poratowała mnie moja przyjaciółka, która miała już swoje własne mieszkanko i kiedy urząd był już otwarty poszłyśmy razem się zameldować. Przy meldowaniu nie potrzebowali żadnych więcej potwierdzeń poza 在留カード (zairyuuka-do), czyli jeśli ktoś byłby naprawdę bezczelny to mógł sobie wybrać jakikolwiek adres i wpisaliby mu go na kartę pobytu O.o Nikt nie próbował niczego sprawdzać, a przynajmniej tak to wyglądało.
Bogatsza o adres meldunku, telefon i moją płatność w gotówce (powinnam mieć konto w japońskim banku, ale tą jedną formalność już mi darowali) poszłam podpisać umowę. Czas w moim hotelu mi się kończył i bardzo zależało mi na jak najszybszej przeprowadzce, ale niestety musiałam czekać 7 dni na odebranie kluczy. Wcześniej widziałam to mieszkanie i było równie czyste, co na zdjęciach reklamowych, ale pani pozostawała nieugięta - na moje przyjęcie musieli je "posprzątać". To była nieprzyjemna niespodzianka numer 2. Wolałabym mieć "bałagan" i wprowadzić się od razu, niż czekać >.<
Nieprzyjemna niespodzianka numer 3 spotkała mnie podczas odbioru kluczy. W międzyczasie dowiedziałam się o ofercie pracy z mieszkaniem w ryokanie w Yamanashi i zastanawiałam się nad zerwaniem umowy. Wtedy dowiedziałam się, że istnieje taka możliwość, ale za opłatą ponad 30 tys yen... Którą w dodatku i tak będę musiała zapłacić za rok, bo mieszkanie zostało mi wynajęte na 2 lata, bo nie mają krótszych umów. Wcześniej nikt mnie o tym nie poinformował :(
Przy planowaniu wynajmu polecam również wpis na Japoland, mi bardzo pomógł :) Był początkiem moich własnych poszukiwań, które jak widać bardzo się rozrosły.
Dla podsumowania, do wynajmu mieszkania potrzebne są:
  • konto bakowe
  • adres zameldowania na karcie pobytu, który jest czystą formalnością, więc posiadanie kogoś bliskiego, kto mógłby nam w tym pomóc jest bardzo przydatne (prawdopodobnie w dużych miastach istnieją również oferty, gdzie nic takiego nie będzie potrzebne, ale niestety ja się na nie nie natknęłam)
  • telefon kontaktowy
  • karta pobytu (在留カード)
  • pieniądze na koncie, które pokryją początkowe koszta
05.04.2016, 安巣

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz