Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kioto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kioto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2017

Kabuki, czyli tradycyjny teatr japoński z epoki Edo... To tylko brzmi tak poważnie!

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu. Polska okazała się równie wielkim szokiem kulturowym po roku jak Japonia. Jednak powoli wracam do pionu i mam nadzieję, że uda mi się pisać częściej. Tym razem dokończony wpis z grudnia. Jednocześnie proszę wsyztkie osoby, które kontaktowały się ze mną przez Facebook, aby napisały mi wiadomości na blogu lub maila, bo zwyczajnie nie jestem w stanie zalogować się na Fb (problemy ze sprzętem, który nadaje się jedynie do wymiany ^^;). Przepraszam, że nie odpisywałam, ale obecnie nie jestem w stanie.

Pozdrawiam, 
MononokeGirl




Co to jest kabuki?

Izumo Okuni, Kioto. Posąg z 2008 r,
postawiony na 400letnią rocznicę
powstania kabuki.
Dawno, dawno temu na małej wyspie za siedmioma morzami, za siedmioma górami… Kapłanka shinto – Izumo Okuni – niedługo po bitwie pod Sekigaharą, która wstrząsnęła krajem, przybyła do Kioto razem ze swoją trupą z Izumo Taisha z Shimane. W 1603 r. zaprezentowała mieszkańcom stolicy swój Kabuki Odori niedaleko rzeki Kamogawa przy Aleji Shijou. Niezwykła tancerka ubrana w chłopięcy strój zdobyła szybko ogromną popularność, występując na scenie teatru noh w świątyni Kitano Tenmangu. 

Występ ten można uznać za pierwsze w historii przedstawienie kabuki.

Mijał czas. Kabuki ewoluowało z onna kabuki, które miało źródło w tańcach sarugaku*  i farsach typu kyougen. Udział kobiet w przedstawieniach został uznany za gorszący i w wyniku, czego – zakazany. Kobiety zastąpiono młodymi chłopcami, ale to też okazało się niedoskonałym rozwiązaniem i w końcu zniesione. Na scenie pozostali sami mężczyźni, a zatem ich występy musiały zmienić swój charakter. Zmniejszyła się rola tańca. W swoich początkach kabuki rywalizowało z teatrem lalkowym bunraku, z którego zapożyczyło m.in. tekst dramatyczny, czy akompaniament shamisenu. Aby ten wyścig wygrać do użycia weszły zapadnie, wyciągi oraz scena obrotowa.


W ten sposób powstał teatr kabuki znany wspołcześnie.

Nie wiem jak macie Wy, ale w mojej głowie powstał pewien łańcuszek myślowy. Kabuki = tradycyjny, japoński teatr. Tradycyjny teatr = nuda. To co można wyczytać z przewodników też nie zachęca do dalszego zagłębiania się w temat. Trudny; napisany starym językiem, którego nawet Japończycy nie są w stanie zrozumieć; przesiąknięty symboliką... Bla, bla, bla… Nawet największego pasjonata mogłoby to zrazić, bo po co oglądać coś czego się nie zrozumie, prawda? 

Tu mogłabym polecić kabuki zwłaszcza studentom UW - ten starożytny japoński, którego się uczycie na 1 roku wreszcie się na coś przyda! (może brzmi to prześmiewczo, ale po pierwszym seansie, gdy rozmawiałam z przyjaciółką, która świetnie mówi po japońsku, ale mało co zrozumiała, a ja nie miałam z tym problemów - dotarło do mnie, że właśnie na tym polega różnica pomiędzy nami; ona ma język współczesny opanowany, a ja naleciałości z klasycznej japońszczyzny z UW >.<)

Czemu kabuki?

Mój pogląd zrewidował się troszkę podczas studiów na UW. Wertując sobie książkę "Literatura japońska" prof. Melanowicza, natrafiałam na historie kabuki i niektóre brzmiały dość interesująco. Kolejną zachętę stanowił krótki filmik puszczony na którychś zajęciach (jednak nie jestem pewna czyich niestety :( ), gdzie pokazano wejście aktora kabuki na hanamichi, jego charakterystyczne pozy, bardzo entuzjastyczną reakcję widowni. Wyglądało to na tyle zabawnie, że od razu wywoływało uśmiech. Później nastąpiła scena walki, o której powiedzieć widowiskowa to mało. Aktorzy i akrobaci w jednym? Walczący w powietrzu, skacząc na linkach? Dla mnie bomba. Chciałam to zobaczyć w całości i zrozumieć historię! Niestety nie zapisałam sobie wtedy nazwiska aktora, który zrobił na mnie takie wrażenie, ani tytułu sztuki.

Kolejne, chociaż niebezpośrednie spotkanie z historią rodem z kabuki przeżyłam przy oglądaniu anime "Ayakashi: Japanese Classic Horror", gdyż dwie z historii są właśnie ekranizacjami scenariuszy teatralnych. I "Ayakashi", i rozwinięcie tego anime, czyli "Mononoke" bardzo mi się podobało i to ostatecznie przekonało mnie, żeby pójść na spektakl, gdy tylko będę miała okazję.

Swój pierwszy raz przeżyłam ze sztuką "Senbonzakura: kitsune no Tadanobu", która była nieco ciężka w odbiorze, bo oparta na starej sztuce kabuki z uwzględnieniem wielu historycznych postaci. Jednak mimo to bardzo miło wspominam oglądanie jej, bo była bardzo widowiskowa. Jednak to obejrzana w te święta sztuka "Arashi no yoru ni" natchnęła mnie do napisania tego posta i to o niej chcę Wam troszkę opowiedzieć :)


Koziołek Mei
Wilk Gabu

Pewnej burzowej nocy
Tuż po spektaklu naszła mnie refleksja, że właśnie tą sztukę polecałabym każdemu obcokrajowcowi, jako pierwszą do zobaczenia. Scenariusz został napisany na podstawie wydanej w 1994 r. obrazkowej książeczki (z pozoru) dla dzieci pt. "Pewnej burzowej nocy" (嵐の夜に), której autorami są pisarz Yuichi Kimura oraz rysownik Hiroshi Abe. Sztuka trafiła na deski teatrów po raz pierwszy w 2015 r., czyli jest prawdziwą świeżynką. Odzwierciedla się to nie tylko w znacznie łatwiejszym, bardziej współczesnym języku, ale również w wielu nawiązaniach do kultury zachodniej! Tak, że osoby, które nie są znawcami kabuki czy klasycznej japończyzny powinny dać radę zrozumieć większość fabuły, czy nawet pośmiać się w odpowiednim momencie :) 

O czym opowiada historia? Jest to opowieść o zwierzątkach, która mi nieco kojarzyła się z "Królem Lwem", bo została dedykowana najmłodszym odbiorcom, ale fabuła wcale nie jest dziecinna. 

Wątkiem głównym jest przyjaźń wilka Gabu i koziołka Mei, którzy poznają się w nietypowych okolicznościach. Otóż Gabu wrócił do rodzinnej doliny po latach nieobecności i akurat zastała go burza, więc schronił się w opuszczonej szopie. Chatka okazała się mieć lokatora - Mei - któru również potrzebował schronienia przed deszczem. Było ciemno, a Gabu miał katar, więc nie rozpoznał w towarzyszu koziołka. Obaj rozpoczęli rozmowę i poszuli pokrewieństwo dusz. Obiecali sobie, że następnego dnia się spotkają, a ich hasłem wywoławczym zostało "pewnej burzowej nocy". Ogromne było zdziwienie Gabu, gdy okazało się, że zaprzyjaźnił się w nocy z potencjalnym obiadem. Nie mniejsze było przerażenie Mei. Jednak dla chcącego nic trudnego i po pokonaniu pierwszej niezręczności (zresztą zabawna i urocza to scena) okazuje się, że ich odmienność wcale im nie przeszkadza.

Wątkiem pobocznym oprócz oczywistej dominacji grupy wilków (wilki zachowują się i wyglądają nieco jak gang) nad wioską (dokładnie tak to jest określone po japońsku) koziołków jest natomiast walka o władze w obozie wilków. Stary lider wilków, czyli ojciec Gabu, zostaje zamordowany przez Gariego w współudziale Bariego, a potem morderca oskarża o zabójstwo swojego rywala - Gaia.

Wątki ładnie się splatają, dając widowisko pełene śpiewów, a także akrobatycznych tańców i walk. Stroje używane przez całą obsadę są olśniewające. I ich symbolika nie ma tajemnic przed widzem, który może wykupić sobie automatyczny tłumacz (np. fryzura Mei sygnalizuje łagodnego "amanta", a makijaż Gabu na zły charakter). Oczywiście gra muzyka na żywo - shamiseny, flety. Sceneria zmienia się w zależności od potrzeb. Raz jest to chatka ukryta pośród obłoków sztucznej chmury, raz wioska koziołków, raz skalne urwisko podczas zamieci, która sypie na widownię śnieżnym konfetti. Japończycy nie szczędzą efektów specjalnych, więc pomimo długości spektaklu od początku do końca oglądałam go z przyjemnością.
Maskotki Gabu i Mei <3


Ceny biletów
wahają się od ok. 1 000 yen (35 zł) do ponad 10 000 yen (356 zł)

Miejsca, gdzie można obejrzeć kabuki:
Kabukiza w Tokio (cały rok, niemal codziennie po kilka spektakli)
Minamiza w Kioto (tylko grudzień, ale za to można zobaczyć wybór najlepszych sztuk z całego roku)

Bibliografia:

"Historia literatury japońskiej" Mikołaj Melanowicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011

niedziela, 11 grudnia 2016

Kimono! Co, gdzie i jak?

Z góry przepraszam Panów, bo ten wpis prawdopodobnie ich nie zaiteresuje :P 

Kiedy moja przyjaciółka jechała do Japonii, ubłagałam ją o kupienie mi yukaty. Radości nie dało się opisać słowami ^^ Chociaż wzór wcale nie był taki jaki sobie wymarzyłam, ale jaka satysfakcja jak się nauczyłam sama wiązać pas?! Jeden krok od wniebowzięcia. Bardzo długo pielęgnowane marzenie się spełniło. Jednak to wcale mnie nie zaspokoiło. Chciałam kimono. Takie najprawdziwsze z pasem nagoya-obi, obi age i całą resztą. Zatem po przyjeździe do Japonii to stało się moim celem numer dwa: skompletować zestaw kimon na cały rok. Tak - jedno przestało mnie zadowalać. Zatem ci wszyscy z Was, którzy również chcieliby przywieźć sobie taką pamiątkę z Japonii - dobrze trafiliście! Oto szereg sklepów, z których korzystałam ^^ Szukałam oczywiście jak najładniejszych rzeczy i jak najtańszych :)

1) Sklep w Arashiyama (koło Kioto) MAPA
Widać haori po 1 000 yen (zielony wieszak) i 2 000 yen (żółty wieszak) - to one przyciągnęły mój wzrok
Jesienne kimono (5 000 yen) i para haori (2 000 i 3 000 yen).
Kimono jedno z najdroższych, ale za to nowiusieńkie -
można to poznać po białych nitkach na brzegach,
należy je samemu sobie usunąć.

Ten sklep znalazł się na miejscu nr 1, bo ma bardzo "gaijinoprzyjazne" rozplanowanie i rozmiarówkę. Cenę łatwo można było rozpoznać dzięki temu, że każde kimono powieszone było na wieszaku w odpowiednim kolorze. Ceny niesamowicie przystępne, bo zaczynające się od 1 000 yen (36 zł)! Chcociaż jest to towar używany i swoją niską cenę zawdzięcza, albo niespotykanej rozmiarówce (np. ja nigdzie nie mogę znaleźć kimon z odpowiednią długością rękawów, bo mam za długie ręce, a tu z łatwością), albo uszkodzeniom (czasami są to ledwo widoczne plamki np. po wewnętrzenj stronie stroju, chociaż zdarzają się też większe wady, więc zawsze należy towar dokładnie obejrzeć i najlepiej przymierzyć).
W środku można było znaleźć wszystko - stroje dla pań, panów a nawet dzieci. Do tego wiele obi, ozdób do włosów kanzashi, czy geta. Tak, że w jednym miejscu możemy skompletować cały strój i to dla całej rodziny :)







2) Sklep Kikuya w Kioto MAPA
Kikuya to miejsce, gdzie należy pójść, jeśli kochamy kimona. Miejsce możeby być trudne do znalezienia - ja się trochę pogubiłam. Nie dość, że uliczka mała to i wejście nie do końca oczywiste. Tablicę było widać, ale gdzie się wchodzi... (po schodkach na górę, zdejmujemy buty przed wejściem!) Miejsce to prowadzi starsza pani, z którą spędziłam dużą część popołudnia, a niby tylko wybierałam nagoya-obi do letniego kimona. Niby. Otóż zdobyłam punkty, bo przyszłam ubrana w yukatę (szłam z Gion Matsuri) i z furoshiki na ramieniu. Pani słysząc, że sama sobie dobrałam wszystkie elementy stroju, a później sama zawiązałam han-obi - spojrzała na mnie przychylniejszym okiem i atmosfera stała się prawdziwie domowa. Spośród wszystkich nagoya-obi, które mi pokazała (dobierałam je do letniego kimona kupionego w sklepie nr 3) spodobało mi się dwie sztuki, a w trzeciej się zakochałam... Tylko problem był taki, że pani posiada również "antyki" i to które pokochałam miłością do grobowej deski kosztowało 40 tys yen (ok. 1 500 zł). Tyle co mój miesięczny czynsz. Korciło mnie, ale gdybym go kupiła to do Yaizu wracałabym po tzw. szpałach =.= Dostałabym zniżkę (to jest siła prawdziwej miłości mojej i tamtego pasa obi <3) o 3 000 yen, ale to i tak nie rozwiązywałoby mojego problemu :( Marzy mi się ono do tej pory, chlip :( 
Tak, że wybór ma ogromny - od tanich po naprawdę drogie. Każdy raczej dobierze coś dla siebie. I co najlepsze - pani służy naprawdę fachową radą w doborze materiału (bo jedwab tylko z jedwabiem!), kolorów itd. No i jest po prostu urocza :) Ja dostałam od niej tenugui w prezencie, jako zachętę do uczenia się okitsuke i ponownego odwiedzenia jej sklepiku :)


Bardzo nieformalny nagoya-obi do letniego kimona

Specjalny obijime do letniego kimona (luźno pleciony)

3)Tokio - Asakusa MAPA
Moje pierwsze kimono! :D (widać tylko połowę,
bo na drugiej stronie pokoju mam bałagan :P Tylko tatami
jest święte i zawsze uprzątnięte xD)
To miejsce, gdzie kupiłam pierwsze kimono :D Kupiłam też bieliznę, pas bieliźniany, a wkładkę do kołnierza dostałam za darmo. Za wszystko zapłaciłam z tego, co pamiętam - ok 5 tys yen (ok. 190 zł). Tanio. Bardzo. A podobało mi się więcej niż jedno (chyba ze cztery :P) i wszystkie panie z obsługi pomogły mi przymierzyć. Bardzo mi zawsze zależy na przymiarkach ze względu na te moje "małpie" ręce. Większość rękawów sięga mi z jakieś 10 cm ponad nadgarstkiem - irytujące. Jednak udało się dobrać w miarę dopasowane :) 
Tu też bardzo dobrze wspominam atmosferę obsługi, chociaż na poczatku pierwsza pani nie wiedziała co ze mną zrobić. Dopiero druga się rozgadała i pomogła w dobieraniu ^^

Jako, że wkładka do kołnierza jest "wymiętoszona" to
 dostałam ją za darmo. Nie jestem pewna, ale pas
bieliźniany chyba też kupiłam po obniżonej cenie albo dostałam :P


4)Kioto - przy Shichijou MAPA
Trudno to w ogóle określić, jako sklep z kimonami. Tak naprawdę to małe stoisko z niewielkim wyborem, ale bardzo tanie. Nie miało obsługi, ale w wejściu wisiała kamera. W środku stały trzy stojaki z kimonami, jeden z pasami obi i lustro. Przymierzyłam wiele kimon (większość to chyba były kurotomesode, więc naprawdę śliczne), ale żadne nie miało odpowiednio długich rękawów. Jednak pasy obi były piękne. Ceny - 1000-2000 yen za pasy, za kimona niestety nie pamiętam, ale taniutko.






5)Nikko MAPA
Sklep z antykami, gdzie oprócz kimon można znaleźć różne "badziewie". Serio, tutaj trzeba uważać. Widziałam jak Amerykankę naciągnęli na 10 tys yen za maleńką figurkę, która według mnie nawet połowy nie była warta. Widziałam też podróbę miecza, który nie powien kosztować więcej, niż 10 tys, a kosztował ponad 20 tys. Za kimona, które tam były górną ceną mogłoby być 5 tys (chociaż to też trochę naciągane, bo były wymiętoszone i upaćkane niektóre), a za obi do 2-3 tys yen. Ja znalazłam dla siebie 2 nagoya obi z rzadkimi wzorami oraz tanie sznurki (pasy po 2 tys, sznurki po 200 yen).

6)Shikoku MAPA 
Podczas wizyty na Shikoku byłam spłukana i żałuję. W tym sklepiku ładne, chociaż trochę uszkodzone nagoya-obi można było kupić za... 500 yen. Nigdzie nie znalazłam takiej ceny. Widziałam w środku też kimona i haori, ale nie grzebałam więcej. Jeśli ktoś akurat tam zbłądzi to jak znalazł :)




Jeśli macie do polecenia jakieś inne sklepy to będę bardzo wdzięczna, bo jeszcze nie zakończyłam myszkowania po Japonii ;) Jeśli też coś mi się rzuci innego w oczy to oczywiście wpis uaktualnię ^^

P.S. Zdjęcia można powiększyć po kliknięciu :D

piątek, 11 listopada 2016

4. Wczesna era Heian: wiersze 18-23

Autor/ka: Fujiwara no Toshiyuki (Ason), ur. ? r. - 901/907 r.

Jest zaliczany do grona "trzydziestu sześciu bogów poezji", otrzymał także dworski tytuł Ason, czyli "szlachetny". W "Zbiorze pieśni japońskich dawnych i nowych" zawarto aż 19 jego wierszy. Odznaczył się także, jako kaligraf. Zachował się do naszych czasów dzwon w świątyni Jingoji w Kioto z napisem wykonanym wedle wzoru, który stworzył. Służył u cesarza Udy.

Zbiór: Zbiór pieśni japońskich dawnych i nowychdział Miłość (II) nr.559
Temat: miłość (bolesna rozłąka)
Tłumaczenie:


Fale podchodzą
do brzegu w Suminoe...
Czemu ty do mnie
nie podchodzisz? W ścieżkach snu
też kryjesz się przed ludźmi?**

Charakterystyka:
Niegdysiejsze Suminoe leżało kiedyś nad samym morzem, a obecnie jest dzielnicą Osaki o odmienionej nazwie Sumiyoshi. Przed wiekami słynęło przede wszystkim z piękna sosen i było wykorzystywanym w wierszach, jako makura kotoba. Nie tylko jego wspomnienie miało zobrazować piękny, nadmorski brzeg porośnięty bujnie sosnami, lecz przywodzić też skojarzenie z grą słów "matsu koi" - słowo matsu zależnie od zapisu może być rzeczownikiem "sosną", bądź czasownikiem "czekać", a "matsu koi" to dosł. miłość, która będzie czekać.

Możemy sobie wyobrazić nawet dość szczegółowo tą scenę...
Fala zbliża się i uderza o brzeg plaży Suminoe, gdzie oprócz sosen, kobieta samotnie czeka na kochanka. Dostała liścik albo umówili się poprzednim razem na kolejną schadzkę, jednak minął już wyznaczony czas i jej niepokój narasta. Nie ma po nim nawet śladu, a do jej serca wkrada się strach. Fala biją o brzeg jedna za drugą, odmierzając czas. Zapada noc (kolejne dwuznaczne słowo, bo "yoru" to "nadchodzić, zbliżać się" i "noc"), ale nawet wtedy nie mogą się spotkać. Ich związek jest tajemnicą. Gdy zobaczyła go za dnia to pośród ludzi nie poświęcił jej, ani jednego spojrzenia - tak jakby jej nie znał. Ale nawet jeśli tylko we śnie to chciałaby móc znowu go ujrzeć.

Zapamiętanie! Wiersz można sobie skrócić do łatwiejszego w zapamiętaniu すみこはゆめをみる, gdzie pogrubieniem zostały zaznaczone początki obu kart. Można spróbować też ułożyć takie zdanie po polsku: sumienia nie masz Jurek! Choć może być to trudniejsze :P I bardziej niebezpieczne, bo kart torifuda zaczynających się od yu jest kilka.
Autor/ka: Ise (bądź Ise-no-Miyasudokoro), ur. ok. 877 r.? - 938 r.?
Można sobie łatwo skojarzyć jej imię z prowincją Ise w Japonii i nie będzie to skojarzenie bezpodstawne, gdyż właśnie tam się urodziła. Pochodziła z rodu Fujiwara i była damą dworu, a także konkubiną wspomnianego wcześniej cesarza Udy. I nie tylko z nim miała romans, ale posiadała bardzo interesujące życie uczuciowe. 
Również należy do "trzydziestu sześciu bogów poezji", a zbiór jej wierszy znajduje się w - jakżeby inaczej - "Zbiorze Ise". Poza tym 22 poematy trafiły do "Zbioru pieśni japońskich dawnych i nowych". Sama Ise w swojej epoce była ceniona na równi z Tsurayukim (autor wiersza nr. 35).
Zbiór: Nowy zbiór pieśni japońskich dawnych i nowych, dział Miłość (I), nr. 1094
Temat: miłość (koniec miłości)
Sylabowiec: 4
Tłumaczenie
Nawet na chwilę,
tak krótką jak źdźbła trzcin
przy brzegu Naniwa,
nie spotkamu się? Chcesz by
tak minęło me życie?
Charakterystyka:
Ise siedzi samotnie. Czeka. Był to czas, gdy była damą dworu Fujiwary Atsuko i z jej starszym bratem miała romans. Jednak od długiego czasu nie dostała odpowiedzi od swojego kochanka, urzędnika w dworze cesarza Uda - Fujiwary Takahiry. Czyżby wypadła z jego łask? Ostatnio był taki chłodny... Napisała do niego... Miała nadzieję, że odpowie. I wtedy faktycznie, dostała list, który rozwiał jej wszelkie wątpliwości. To był koniec. Nie spotkają się już nigdy więcej, nie zostanie przez niego odwiedzona ani teraz, ani w ogóle...
Z tym nie potrafiła się pogodzić. Serce wciąż biło tylko dla niego i choćby tylko raz... Na chwilkę tak krótką jak odcinek pommiędzy kolankami w trzcinie ashi, co porasta brzegi Naniwy (dzisiejsza Osaka, niegdyś słynęła właśnie z pięknego brzegu porośniętego bujnie trzcinami wielokrotnie przedstawianego w historiach miłosnych, gdy los rozdzielał kochanków) to chciałaby móc go zobaczyć... Właśnie odnosząc się do tego obrazu napisała do Takahiry ostatni list-wiersz, prosząc o pożegnalne spotkanie.
Zapamiętanie! Układamy krótkie zdanie jak, np なにわがたあわ. Uwaga! Poemat nr 88 też zaczyna się od "brzegu Naniwa" (なにわえ) i występuje tam wspomnienie trzcin (あし), więc obydwa mogą bardzo łatwo zacząć się mylić.
Autor/ka: Tomoyoshi (Shinou), ur. 890 r. - 943 r.
Najstarszy syn cesarza Youzeia (autora wiersza nr. 13). 
20 jego poematów można znaleźć w "Późniejszym zbiorze pieśni japońskich". Z bratem, Motohirą, zwoływali turnieje poetyckie. Znany był nie tylko z zamiłowania do poezji, ale również z słabości do płci pięknej.

Zbiór: Późniejszy zbiór pieśni japońskich, dział Miłość (V), nr. 961
Temat: miłość (zakazana  miłość)
Sylabowiec: 2
Tłumaczenie:

Cierpię, bo wszyscy
już wiedzą; więc choćbym miał
zginąć, jak giną
boje w wodach Naniwy,
chcę cię jeszcze raz spotkać
Charakterystyka:
Po dworze krążyły plotki, ścigały go ciche szepty za plecami. Mieli, o czym rozprawiać! On, książę krwi, i konkubina eks-cesarza Udy. Pikantny temat. Wydało się! I cóż mogą teraz zrobić? Nie zobaczy jej już więcej, ale... chciałby. Bo teraz co ma jeszcze do stracenia? Choćby miał zginąć to odwiedzi ją ostatni raz. 
Tak jak wcześniej wspominałam - Naniwa często była przywoływana, jako symboliczne miejsce spotkania kochanków po długiej rozłące. W tym wierszu zawarty też jest inny symbol - boje, a dokładniej tyczki wodne, służące do wyznaczania toru wodnego na zatoce Naniwa. W języku japońskim zwą się みおつくし, co przywodzi na myśl zwrot みをつくし (choćby zginąć).

Zapamiętanie! Japoński podręcznik proponuje skrócenie do: わびみをつくしても. Uwaga! Należy też zauważyć, że w wierszu 88 znajduje się podobny zwrot (みをつくしてや) i mogą się one mylić.
Autor/ka: Sosei (Houshi), ur. 844 r. - 910 r. 
Nosił świeckie imię Yoshimine no Harutoshi i był synem poety-mnicha Henjou (wiersz nr. 36). Można powiedzieć, że poszedł w ślady ojca, bo sam również nie dość, że poeta, mnich to wiersze obu zamieszczono w "Zbiorze z Ogury". Należał do "trzydzieściu sześciu bogów poezji". W antologiach sygnowanych cesarskim patronatem zamieszczono aż 60 jego wierszy. Zajmował się również kaligrafią. 
ZbiórZbiór pieśni japońskich dawnych i nowych
Temat: miłość
Sylabowiec: 3
Tłumaczenie:


"Idę do ciebie":
tak właśnie powiedziałeś.
I doczekałam się -
lecz księżyca, o świcie
długiej, jesiennej nocy.

Charakterystyka:
Pan Sosei może i był mnichem, lecz piszac ten wiersz postawił się na miejscu kobiety, co dość często praktywali pisarze w epoce Heian. Otóż w ówczesnym czasie kobiety mogły tylko czekać na odwiedziny kochanka, czy męża. Mieszkali oni osobno - w osobnych pałacach, w odosobnionych częściach mieszkalnych jednego kompleksu - odległość była bez znaczenia, bo kobieta sama nie mogła przyjść do ukochanego. 
I tu mamy właśnie taką bohaterkę. "Idę do ciebie" napisał jej w liściku, który napełnił jej serce ekscytacją i otuchą. Tak bardzo ją to ucieszyło... Tylko, że minął dzień. I noc. Księżyc wisi nisko na niebie, które już rumieni się w pierwszych promieniach świtu... A jego nie ma.
Interpretować ten wiersz można na dwa sposoby, jako "historię jednej nocy", bądź "historię wielu nocy". Kobieta mogła czekać przez całą noc, aż do świtu, albo powtarzać to co noc przez długie miesiące, aż nie nadeszła jesień (bowiem 長月 to jednocześnie "jesienny księżyc/jesienny wieczór" i zwrócenie uwagi na to, że czeka ona długo / długie miesiące,bo część 長 od 長い to przymiotnik "długo", a to 月 "księżyc/miesiąc")
Zapamiętanie! Skrócić wiersz można do いまこえがあり. Uwaga! Wiersz numer 63 zaczyna się od いまはただ, co może być mylące.
Autor/ka: Fun'ya no Yasuhide, ok. ? - 885 r?
Członek "sześciu nieśmiertelnych poetów" i "trzydziestu sześciu bogów poezji". Niestety nie zachował się żaden zbiór jego poezji, a w antologiach przetrwało tylko sześć wierszy. Wysoko ceniony za swoją poezję, ale nie posiadał szczególnej pozycji na dworze. Kiedy jechał objąć pozycję na prowincji Mikawa, do wspólnej podróży zaprosił poetkę Ono no Komachi (wiersz nr. 9)
ZbiórZbiór pieśni japońskich dawnych i nowych, dział Jesień (II), nr. 249
Temat: jesień
Sylabowiec: 1
Tłumaczenie:


Gdy tylko powiał,
jesienne trawy i drzew
liście więdną, schną:
nic dziwnego, że wichrem
zwią tego, co w górach wieje

Charakterystyka:
Ten wiersz w japońskiej wersji jest jedną wielką grą słowną. Przede wszystkim słowo arashi (wicher, burza) jest zapisane znakiem 嵐, który składa się z 山 (góra) i 風 (wiatr), stąd wspomniany "wiatr z gór". Jednocześnie przymiotnik arashii to "gwałtowny, silny, szorstki", a czasownik arasu to "niszczeć, schnąć". Dlatego też takie działanie zapewne miał jesienny wiatr na trawy i drzewa.
Zapamiętanie! Na szczęście jest to jednosylabowiec, więc jako jedyny zaczyna się od sylaby fu. Skrócić go sobie można do: むべやまかぜ.
Autor/ka: Ooe no Chisato, ur. ? (największy rozwój kariery zaliczył w latach 889 r. - 923 r.)
Dostał się do kręgu poetów wymienionych w "średniowiecznych trzydzieściu sześciu bogach poezji" - liście ułożonej w trakcie epoki Kamakura przez Fujiwarę no Norikane i naśladującą wcześniejszą z epoki Heian autorstwa Fujiwary no Kintou
Nie tylko poeta, ale również konfucjonista i znawca poezji chińskiej (wiele jego wierszy nawiązuje do kultury Chin, zwłąszcza do utworów podziwianego przez Japończyków Bai Juyi, jap. Haku Kyoi). Był bratankiem Ariwary no Narahiry (wiersz nr. 17) i Yukihiry (wiersz nr.16). W 894 r. przedłożył cesarzowi Udzie swój zbiór poezji. W cesarskich antologiach zawarto 20 jego wierszy.
 Był urzędnikiem średniej rangi i wspoółpracował przy tworzeniu kodeksu praw ery Jougan (859-877 r.)
ZbiórZbiór pieśni japońskich dawnych i nowych, dział Jesień (I), nr. 193
Temat: jesień
Sylabowiec: 2
Tłumaczenie:
Gdy widzę księżyc,
tak wiele myśli smutnych
rodzi się w sercu,
chociaż wiem, że ta jesień
przyszła nie tylko do mnie...

Charakterystyka:
Wiersz ten został ułożony na potrzeby turnieju poetyckiego, ale jak zauważyli dawni komentatorzy - znawca poezji chińskiej, jakim był Chisato odniósł się w nim nie tylko do panującej ówcześnie melancholii i jesieni, ale także utworu Haku Kyoi. W poemacie Chińczyka padają słowa: "(...) przyszła jesień. Tylko dla mnie jest ona taka długa (...)". Odniósł się do nich, ale zmienił ich znaczenie, oddając poczucie smutku towarzyszące spoglądaniu na jesuenny księżyc, które udzielało się jego towarzyszom.
Zapamiętanie! W skrócie: つきみてわがみ. To jedyny wiersz, jaki zaczyna się od słowa tsuki, ale jeden z dwóch na sylabę tsu.

pl.
kanji
romaji
Zbiór pieśni japońskich dawnych i nowych
古今和歌集
kokin-waka-shuu
Nowy zbiór pieśni japońskich dawnych i nowych
新古今和歌集
shin-kokin-waka-shuu
Późniejszy zbiór pieśni japońskich
後撰和歌集
gosen-waka-shuu
Fujiwara no Toshiyuki (Ason)
藤原敏行朝臣

Ise
伊勢

Motoyoshi (Shinnou)
元良親王

Sosei (Houshi)
素性法師

Fun'ya no Yasuhide
文屋康秀

Ooe no Chisato
大江千里

szlachenty
朝臣
Ason
książę krwi
親王
Shinnou
znawca prawa
法師
Houshi
Suminoe
住の江

Osaka
大阪市

Sumiyoshi
住吉区

makura kotoba
枕詞

czekająca miłość
待つ恋
matsu koi
sosna
matsu
świątyni Jingoji

jingoji
36 bogów poezji
三十六仙
sanjuu rokkasen
Zbiór Ise

ise-shuu
Fujiwara Atsuko
藤原温子

Fujiwara Takahira
藤原 仲平

zatoka Naniwy
難波潟
naniwa gata
trzcina
ashi
zatoka Naniwy
難波江
naniwa e
Zbiór księcia Motoyoshiego
元良親王
motoyoshi shinnou-shuu
sześciu nieśmiertelnych poetów
六歌
rokkasen
burza, wicher
arashi
gwałtowny, silny
荒らしい
arashii
niszczyć, schnąć
荒らす
arasu
Średniowiecznych trzydziestu sześciu bogów poezji
中古三十六歌

Ariwara no Narihira
在原業

Ariwara no Yukihira
在原行

Fujiwara no Norikane
藤原範

Fujiwara no Kinou
藤原


** Wszystkie tłumaczenia wierszy pochodzą z książki pani prof. Anny Zalewskiej, którą podałam w bibliografii. Mi niestety jeszcze brakuje umiejętności, żeby łapać się za starojapoński :P Polecam!

Bibliografia
:
Wikipedia
Mikołaj Melanowicz, "Historia literatury japońskiej" Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012
吉海直人,まんが百人一首大辞典, 西東社
Fujiwara no Teika (Anna Zalewska), "Ogura hyakunin isshu, czyli Zbiór z Ogura - po jednym wierszu od stu poetów", Biblioteka fundacji imienia Takashimy, Poznań 2008