środa, 22 czerwca 2016

Kulinarne specjały Yaizu (2)

Poprzednio pisałam o sakuraebi kakeage i shirasu. Teraz skupię się na niesamowitym sashimi, które jadłam. Sashimi nie jest tak "orientalne" dla przeciętnego Polaka jak poprzednie dwie potrawy. Sashimi, czyli plastry surowej ryby można zjeść w co lepszej japońskiej restauracji w Polsce. Czy jest ono smaczne? Trudno mi to określić, bo osobiście nigdy nie jadłam. Mieszkałam w Warszawie, a ryby, które tam docierają według mnie nie mają już tej "świeżości". Poza tym przyjemności związane z kuchnią japońską zawsze są piekielnie drogie, więc za każdym razem wybierałam to czego bym nie żałowała. Jeśli jadłam ramen, udon czy sushi to w miejscu, o którym słyszałam same poematy pochwalne. Jakoś z wychwalanym, warszawskim sashimi się nie spotkałam.
Zatem sashimi w izakayi w Yaizu było moim pierwszym razem :)

Tak jak już poprzednio wspominałam Yaizu jest miasteczkiem portowym i słynie z połowu ryb, zatem moja przygoda z tym daniem zaczęła się w możliwy najlepszy sposób :)
Pierwszą z nich jest makrela 鯖 (さば) przez samych yaizujańczyków uznawana za perłę Yaizu. Wyładowywane są w rybackim porcie w dzielnicy Ogawa. Ryby, które są tam poddane obróbce przy wykorzystaniu receptury znanej tylko w tym mieście - stają się m.in 塩サバ (słoną makrelą). Na pewno każdy słyszał o długiej historii restauracji sushi w takich miastach jak Kioto czy Osaka, ale nikt nie wie, że makrele, z których korzystają tamtejsi mistrzowie kuchni pochodzą właśnie stąd. Sławny i uwielbiany w regionie Kansai rybi tłuszcz też wytwarzany jest w Yaizu.

kabuto yaki
Numerem dwa jest "król wśród sashimi", czyli tuńczyk 鮪 (まぐろ). W Polsce znałam tuńczyka. Nawet jeśli ja nie przepadam za rybami to moja mama je uwielbia. Jadłam też sushi z tuńczykiem i muszę przyznać, że znielubiłam tą rybę od pierwszego kęsa. Wszystko mi w niej nie pasowało - smak, zapach, konsystencja. Zatem jak zaproponowali mi sashimi z tuńczyka to miałam ogromną ochotę się wykręcić. Jakiś wielki błąd bym popełniła... Niewyobrażalny i niewybaczalny! OoO Kiedy spróbowałam tuńczyka z Yaizu - pokochałam go. Sashimi z tuńczyka wygrało nawet z moim ulubionym łososiem. Dopiero też tu na miejscu dowiedziałam się, że istnieje wiele rodzajów tej ryby. W moim portowym miasteczku poławia się cztery z nich: tuńczyk błękitny (ミナミマグロ)、tuńczyk wielkooki (メバチマグロ)、tuńczyk żółtopłetwy (キハダマグロ)、 oraz tuńczyk biały (ビンナガマグロ).  Oprócz sashimi z tuńczyka Japończycy polecają spróbowanie Kama-Yaki, czy Kabuto-Yaki, czyli... pieczonej głowy. Ja osobiście nie lubię, gdy mój posiłek na mnie patrzy, ale jestem ciekawa, czy ktoś jadł? Jakie wrażenia? :)

Wspominając o poławianych w Yaizu rybach nie można pominąć かつお, czyli bonito. Japończycy ogólnie starają się nie marnować jedzenia i używać wszystkiego. Tą tradycję pielęgnują szczególnie w związku z bonito. Przetwórstwo rybne związane z tą rybą rozwinęło się wyjątkowo, mamy zatem:
katsuo no tataki
  • たたき - katsu no tataki, czyli rybę bonito podgrillowaną na zewnątrz i surową wewnątrz. Ostatnio katsuo no tataki z Yaizu pojawiło się w japońskiej telewizji w programie opisującym regionalne specjalności. Wyglądało tak smacznie, że spróbuję tego jak tylko będę miała okazję! :D
  • 焼津鰹節 - (yaizu)katsuobushi, czyli wysuszona, sfermentowana i uwędzona ryba bonito starta na tarce. Specjał o milionie zastosowań (patrz: tu)
  • なまり節 - namaribushi - po rozebraniu ryby na części jest ona gotowana na parze albo w wodzie. Czasami jeszcze delikatnie podwędzana. Oprócz bonito to samo można zrobić z tuńczykiem i makrelą.
  • 塩辛 - shiokara, czyli marynowane w soli wnętrzności ryby.
  • へそ(心臓)- czyli serduszko ryby. Może być podawane w oden albo gotowane w miso.
  • はらも - czyli mięso z brzucha.
  • 角煮 - gotowany bonito pokrojony w grubą kostkę.

4 komentarze:

  1. Super wpis! Osobiście nie lubie ryb surowych wiec podziwiam za przełamanie się w kwestii degustacji lokalnych ryb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja w ogóle nie lubię ryb, jakoś tak ten zapach... Przed przyjazdem do Japonii to było moje główne zmartwienie - co ja będę jadła skoro nie lubię owoców morza. Jadam je okazjonalnie - głównie śledzia na święta i łososia od czasu do czasu. Ale tak jak napisałam - tuńczyka wręcz nie znosiłam w Polsce, ale ten japoński jest przepyszny!
      Typowo po japońsku staram się próbować tego, co mi dają, żeby nikomu nie zrobić przykrości, ale do tej pory nie mogłam się przemóc z krewetkami, chociaż podobno w okolicy są najlepsze amaebi. Ośmiornicę spróbowałam w takoyaki, ale nie podeszło. Chyba głównie przez świadomość, ze to ośmiornica XD Jeszcze daleka droga przede mną :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. I było... Mam szczęście mieszkać w mieście sławnym w Japonii, jako "miasto ryb". Mam świeżutkie sashimi i jest ono po prostu powalające. W Polsce nie do dostania :)

      Usuń