Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opłaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opłaty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

Odbieranie awizo

Nie było nas w mieszkaniu i akurat przyszedł listonosz. Zostawił awizo, ale co z tym fantem zrobić? Na którą pocztę iść? Otóż odpowiedź brzmi: nie iść, a usiąść przed komputerem albo chwycić za telefon.
Tak oto wygląda sobie awizo. Jak widać mamy kod QR, dzięki któremu bardzo wygodnie zostaniemy przekierowani na odpowiednią stronę za pomocą telefonu. Ja nie mam internetu w telefonie, więc to będzie trochę bardziej czasochłonne.


Albo sczytujemy kod QR telefonem, który pozwala nam przejść bezpośrednio na odpowiednią stronę lub korzystamy z komputera i strony internetowej TUTAJ.


Wyświetla nam się taka strona i jeśli mamy kod siedmiocyfrowy to możemy wpisać go od razu w zaznaczonym na czerwono okienku. Jeśli nie to się musimy naklikać. Najpierw naciskamy "よくあるご質問・お問い合わせ", które jest na obrazku powyżej.
Wyświetla nam się strona, która wygląda jak poniżej. Mamy różne rodzaje usług - poczta, bank, ubezpieczenie. Wybieramy pocztę. Znowu to ten przycisk zaznaczony na czerwono kółkiem (郵便).


Z boku mamy kolejny przycisk, który odnosi nam się do awizo (追跡サービス).



Wtedy pokazuje nam się strona, gdzie coś dużo piszą. Nie próbowałam tego tłumaczyć nawet, bo znając Japończyków dokładnie wyjaśniają do czego służą poszczególne guziki, czy coś w tym stylu. Bo przecież człowiek bez dokładnej instrukcji obsługi sobie nie poradzi i jeszcze popełni błąd >.<



Z tej listy, która jest z boku wybieramy 再配達のお申し込み. Co przekierowuje nas na taką stronę.



Widzimy coś takiego (trzeba trochę przewinąć w dół). Dla nas ważne są przede wszystkim czerwone kółka. To na górze to miejsce na nasz kod pocztowy. To na dole to numer powiadomienia. W zależności ilu cyfrowy jest numer wpisujemy go po lewo lub po prawo. Ja miałam krótki, więc wpisuję po prawo. Jeśli jest siedmiocyfrowy to po lewo (albo w tym okienku na stronie głównej, o czym pisałam wcześniej). Numer powiadomienia mamy w dwóch miejscach na awizo. Należy patrzeć na kanji. Niestety nie zrobiłam odpowiedniego zdjęcia i mam rozbieżność (na zdjęciu z awizo mam numer siedmiocyfrowy) :(

Jeśli chodzi o numer pocztowy to możemy go sprawdzić klikając na ten guzik zaznaczony pomarańczowym kółkiem. Wyświetli nam się wtedy osobne okno, gdzie najpierw musimy wybrać prefekturę, miasto, dzielnicę itd. Niestety znajomość kanji niezbędna. Prawdopodobnie jednak nie będzie takiej potrzeby, bo ten numer również mamy na awizo.



Teraz wybieramy datę, kiedy awizo zostało zostawione oraz rodzaj paczki, bądź listu. Obydwie te rzeczy mamy zaznaczone na awizo. Jeśli przyjrzycie się zdjęciu z awizo to tam nad kwadratem QR jest 3/17 i 3/24, czyli od kiedy do kiedy. Natomiast przy kodzie pocztowym mamy wpisany numer 03, a odnosi się on do listy, która jest obok i pod 03 można znaleźć te same kanji, które zaznaczyłam w drugim czerwonym kółku.



Powtarzamy rodzaj paczki. Potem w podpunkcie piątym zaznaczamy, gdzie chcemy, aby paczkę dostarczyć. Możemy zamówić ją sobie ponownie na ten sam adres (czyli pierwsze kółeczko), ale też np. na inny adres czy po odbiór do okienka.
Jak mamy wszystko pozaznaczane to klikamy czerwony guzik DALEJ.



I moja ulubiona część. Zaznaczanie nie tylko daty, ale też godziny, w której nam pasuje odbiór. Od lewej: którakolwiek, tylko przed południem, 12.00-14.00, 14.00-17.00, 17.00-19.00, 19.00-21.00.
Potem klikamy tylko potwierdzenie, możemy wpisać numer telefonu itp. Na końcu znowu wyjdziemy na stronę startową, co wygląda jakbyśmy mieli wpisać wszystko od początku, co jest trochę mylące, bo człowiek nie wie, czy mu to poszło, czy nie. Jednak nie trzeba uzupełniać ponownie, a listonosz na pewno pojawi się w wybranym terminie :) Dlatego warto sobie od razu go zapisać!


22.07.2016, 安巣

piątek, 1 lipca 2016

Moje własne M (3) - dokonywanie opłat

Swoje własne M mam dopiero od marca, więc to stosunkowo niedługo, zatem trudno powiedzieć mi jaka jest średnia wydatków za poszczególne opłaty.

Pierwszą z nich jest czynsz ze wszystkimi dodatkowymi opłatami takimi jak: składka na ciecia, czy ubezpieczenie od wypadków. Za miesiąc wynosi mnie to 46,055 yen (1,696 zł). Jest to na pewno mniej, niż za mieszkanie w Tokio. W dodatku mieszkanie miałam całkowicie umeblowane (nie posiadałam jedynie odkurzacza i futonu), ale kuchenka, mikrofalówka, lodówka, telewizor, podłączenie do internetu, urządzona łazienka. Idealne na start. Dodam też, że po raz pierwszy za czynsz zapłaciłam dopiero 27 kwietnia i była to opłata za maj, bo pierwsze dwa miesiące były wliczone w pierwszą opłatę za wynajem, która wyniosła mnie ok. 130, 000 yen (4,893 zł).

Tak jak wspomniałam mam internet domowy, który zapłaciłam od razu za rok korzystania i było to ok. 20 000 yen (752 zł). Teraz raz w miesiącu widzę jak z mojego "konta" schodzą pieniądze za opłatę miesięczną za internet.

Jeśli chodzi o opłatę za wodę to takowej nie posiadam, ale słyszałam, że jest najniższa ze wszystkich. W swoim domku wodę mam za darmo :)

Pozostają nam opłaty za prąd i gaz. Biorąc pod uwagę jak to się płaciło w Polsce - tu są naprawdę małe. Gazu używam do podgrzewania wody, bo wszystko inne (w tym kuchenkę) mam na prąd. Ja uwielbiam się moczyć, więc ten rachunek jest stosunkowo duży. Gdybym ograniczyła zużycie to pewnie byłby jeszcze mniejszy.

Aby pokazać jak to mniej więcej wyglądało to były moje opłaty za następujące okresy:



marzec
kwiecień
maj
czerwiec
gaz
1,188 yen (44,72 zł)
4,363 yen
(164,24 zł)
3,697 yen (139,17 zł)
4,121 yen (155,13 zł)
prąd
3,734 yen
(140,56 zł)
2,885 yen
(108,6 zł)
2,481 yen
(93,39 zł)



Podsumowując było to ok. 200-250 zł na miesiąc. Przy czym prądu zużywam dużo, bo siedzę na komputerze jak tylko jestem w domu, kuchenkę mam elektryczną, niemal bez przerwy działa klima. Klima jest jedynym grzejnikiem, więc będzie działała nie tylko w lecie, ale również zimie.

Oto jak wygląda rachunek za prąd:


Raz wyglądał on troszeczkę inaczej, bo była to czerwona tabelka (taka bardziej w polskim stylu). Z takim czymś możemy iść albo do banku, albo do dowolnego kombini, żeby dokonać płaty. Dostajemy wtedy pieczątkę na jednej połówce, a drugą pani zachowuje dla siebie.

Natomiast z gazem wiąże się zabawna historia. Na początku dostałam tylko powiadomienie, które wygląda tak:


Jak widać nie ma kodu kreskowego, więc nie da się używając tego zapłacić w kombini. Później przyszedł mi rachunek, który wygląda jak taka pocztówka:

Jak widać w dolnych rogach ma strzałki, gdzie trzeba pociągnąć, żeby rozłożyć pocztówkę na kilka części. Za pierwszym razem, gdy rozłożyłam jedną część to wyglądało to dla mnie jak reklama kuchenek gazowych, więc nie zawracałam sobie tym więcej głowy i wyrzuciłam. Sądziłam, że to powiadomienie jest rachunkiem i chodząc po kombini, nigdzie nie udawało się tego zapłacić. W końcu poszłam do mojego banku, gdzie udało mi się zaprzyjaźnić z obsługą. Panie z banku wytłumaczyły mi moją pomyłkę, a jako, że rachunku już nie miałam to zadzwoniły na infolinię do gazowni, gdzie człowiek z obsługi klienta podał nam konto bankowe, na które mogłam zrobić przelew wykorzystując... bankomat. Tak, że plus tej całej sytuacji był taki, że nauczyłam się przynajmniej jak robi się przelewy bankomatem :) Minus był taki, że cała sprawa zajęła mi 2 miesiące, bo zazwyczaj pracowałam w tym godzinach, gdy otwarty był bank, a sprzedawcy z kombini nie umieli mi wytłumaczyć o co chodzi. Mówili tylko, że u nich nie da się zapłacić. Przez te 2 miesiące nie narosły chyba żadne odsetki, ale na kilka dni odcięli mi gaz =..=

Słabo.

Natomiast w pełni rozłożony rachunek wygląda w ten sposób:

 Ostatnią opłatą jest opłata za telefon. Aby zrobić cokolwiek w Japonii to trzeba mieć numer telefonu. Zabawne jest to, że aby wynająć mieszkanie to niezbędny był mi numer telefonu, a aby wyrobić sobie numer telefonu musiałam mieć... meldunek w mieszkaniu. I jako, że nie miałam to pani, która nie mogła wypełnić odpowiedniej tabelki bardzo się na mnie obraziła i specjalnie używała takiego keigo, że nawet znajomemu Japończykowi sprawiało trudność zrozumienie tego. Dla mnie brzmiało to jak obcy język. Ja wybrałam telefon w Soft Banku i płacę miesięcznie 3,000 yen, chociaż... praktycznie z niego nie korzystam. Czasami nawet nie zauważam, że się rozładował :P

To by było na tyle. Mam nadzieję, że wpis będzie pomocny przy planowaniu wyjazdu :D
Powodzenia!

安巣, 30.06.2016